Jeszcze bardziej piwna Praga: cz. 3 – U Vodoucha, Pivovarský klub i Merenda

voduch-pivovarsky-merendaTrzecia i jak na razie ostatnia części cyklu „Jeszcze bardziej piwna Praga” to trzy lokalne już nie aż tak kultowe i oryginalne jak te wymienione w poprzednich dwóch wpisach, choć w Pivovarskym Klubie na ofertę również narzekać nie można. A i w dwóch pozostałych przybytkach do których wybrałem się na obiady nie brakowało dobrego piwa.

Hostinec U Vodoucha

Jeśli zwiedzając Pragę zgłodniejesz to rozejrzyj się za żiżkowską wieżą telewizyjną i udaj się w jej stronę. W samej wieży zjesz jakieś dania „kuchni międzynarodowej” i napijesz się Staropramena, ale kilkaset metrów od najwyższej budowli „hlavního města”, po której wspinają się bobasy, na granicy Żiżkowa i Winohradów przy ulicy Jagiellońskiej znajduje się Gospoda u Voducha, gdzie można spróbować specjałów czeskiej kuchni, a przy tym wypić jakieś „ciekawsze” piwo, wszystko to w bardzo przyjemnej „rodzinnej” atmosferze.

u voduchaRestaurację prowadzi miłe starsze (chyba) małżeństwo. Wystrój gospody powinien  przypaść do gustu każdemu piwoszowi – ściany zdobią liczne fotografie browarów, starych barów i beczek z piwem. Spod sufitu zwisają gałązki z suszonym chmielem, a „na pipie” mamy do wyboru aż 8 pozycji. Pośród jasnych „leżaków” z małych i średnich browarów (m.in. Broumov, Nova Paka, Cerna Hora i inne z „grupy Lobkowicza”) w menu znajdowała się pszenica marki Kaplan oraz przyjemnie nachmielony, mocno owocowy Urban Pale Ale z browaru Třebíč – szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że w knajpie, która nie jest nastawiona na typowych „piwnych świrów” napiję się tak ciekawego trunku.

Wracając do jedzenia to widoczna na powyższym zdjęciu zupa „czosneczkowa” z ołomunieckim twarożkiem była mistrzowska. Gulasz który zamówiłem na drugie danie również były wyborny, knedliczki miękkie i „puchate” – takie jak lubię. Wszystko to w cenach jak na stolicę całkiem przyjaznych. Z czystym sumieniem mogę polecić!

Merenda

Merenda to jedna ze „słynnych knajp żiżkowskich”, jednak albo obraz szumnej gospody typowej dla tej dzielnicy jest nieco przesadzony, albo Merenda nie jest typowym gwarnym i zadymionym przybytkiem jakich według najrozmaitszych „pragologów” ma być tu wiele.

Gdy przybyliśmy do Merandy w okolicach godziny 15:00 byliśmy jedynymi gośćmi, możliwe, że Ci „prawdziwi żiżkowianie” o tej porze są już po obiedzie, a na popołudniowe pivko przychodzą później, bo fakt jest taki, że wraz z upływem czasu pojawiało się tu co raz więcej miejscowych.

merenda-zizkovJako, że był to ostatni dzień pobytu a ja jeszcze nie miałem smażonego sera w ustach wybór mógł być tylko jeden. Tradycyjny „smażak” z hranolkami i tatarskim sosem był całkiem dobry.

Oferta piwna restauracji to 7 rotujących pip (w restauracji na górze, dodatkowe 3 dostępne są w pivnicy otwieranej po 16:00) na których znajdziemy małe i średnie czeskie browary z przewagą jasnych leżaków (aktualne menu dostępne jest na stronie: Dnes na čepu). Co ciekawe gospoda należy do Aliance P.I.V. czyli grupy czeskich lokali promujących wyroby małych czeskich browarów. Inicjatywa ta zakłada również doskonałą politykę informacyjną – nad barem zarówno Merendy, jak i przynależących do „piwnych aliantów” Zlych Czasów wywieszone są szczegółowe informacje na temat piwa z wymienieniem nazwiska piwowara i autora receptury włącznie.

Pivovarský klub

Pivovarský klub przy ulicy Křižíkovej, tuż obok dworca autobusowego Praha-Florec to doskonałe miejsce by powiedzieć „piwnej Pradze” dzień dobry lub do zobaczenia! Lokal położony jest jakieś kilkadziesiąt metrów od drzwi dworcowej hali (tej starszej).

Pivovarsky klubPo wejściu do Pivovarskiego klubu od razu w oczy rzucają się półki wypełnione najróżniejszymi piwami z całego świata. Karta piw butelkowych to dość gruba książeczka, jednak podstawową ofertę stanowi tu sześć rotujących pip z niezłym przekrojem piw różnego typu (jasne i ciemne leżaki, piwa wędzone czy też „coś” górnej fermentacji). Piwa beczkowe standardowo podawane są w porcjach 0,3 co nieco łagodzi „turystyczne ceny” (dla przykadu: Zvíkov 14° Zlatá Labuť 38 Kc/0,3).

W wystroju lokalu znajdziemy sporo tablic reklamowych i plakatów także z Polski, jednak w karcie nic rodzimego nie znalazłem i spoglądając na polskie reklamy (ogromnych browarów) wiszące w tym przybytku stwierdziłem, że może na szczęście. W porze obiadowej działa tu też kuchnia, jednak jej jakości nie przetestowałem.

Jeśli jeszcze nie czytałeś to koniecznie zerknij na wcześniejsze wpisy z serii „jeszcze bardziej piwna Praga”: Zlý Časy i Zubatý pes oraz browary Bašta i Strahov.

Czeskie piwo miodowe ale jakby bez miodu Myślałem, że Lidl nie da mi pretekstu do kolejnej recenzji no ale piwa czeskie za uczciwą kasę są w miarę ciekawym tematem. Do zrecenzowania wybrałem o dziwo piwo miodowe, którym jest Kvasar s Medem z...
Z wizytą w Prazdroju Poprzedni weekend był naprawdę szalony! Grupą 9-ciu blogerów ruszyliśmy na podbój Czeskiej Republiki. Pierwszym punktem naszej wycieczki była Praga, a finał wyprawy miał miejsce w piwnicach i na dzied...
ČIPA czyli Kazbek w mojej kuchni Nasi rodzimi rzemieślnicy od jakiegoś czasu "walczą" z PIPĄ, ba sam nawet podjąłem się eksperymentu sprawdzając czy z polskiego chmielu da się "wycisnąć" coś ciekawego. Efekty według mnie są ciekawe, ...

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *