Premiera AleBrowaru, urodziny Piwoteki i słowo o pojedynku "polskich witów" [FOTO]

W ubiegłą sobotę na zaproszenie Bartka Napieraja z AleBrowaru miałem okazję uczestniczyć w ogólnopolskiej premierze nowego browaru kontraktowego, która zbiegła się z pierwszymi urodzinami łódzkiej Piwoteki Narodowej. Poniżej kilka „obrazków”, które udało mi się zarejestrować podczas wizyty w Łodzi oraz wrocławskiej premiery AleBrowaru w ZUP-ie.

Oficjalna prezentacja AleBrowaru rozpoczęła się „z grubej rury”, jeszcze przed przemowami na sali pojawił się Rowing Jack – prawdopodobnie najbardziej nachmielone polskie piwo.
W smaku Rowing Jack‚a dominuje mocna goryczka, pozostałe nuty smakowe są na drugim planie. Goryczka jest bardzo przyjemna i pozostaje w ustach na długo. Mimo pełni smaku piwo jest całkiem lekkie, po wypiciu jednej szklanki Rowinga chętnie sięgnąłbym po kolejną.
Podczas prezentacji w Łodzi obecni byli dwaj z trzech twórców AleBrowaru. Bartek mówił, Arek się przysłuchiwał i smakował swoich piw.
Na premierze AleBrowaru zjawiło się kilkadziesiąt osób w różny sposób związanych z tzw. „branżą piwną”. Jako pierwsi w Polsce nowych piw „z beczki” mogli spróbować zaproszeni goście.
Piwem, które mi smakowało najbardziej był Black Hope czyli black IPA uwarzona specjalnie z okazji I urodzin Piwoteki Narodowej. Przyznam, że od tego piwa wymagałem najwięcej z całej stawki i się nie zawiodłem! Nigdy nie próbowałem tego stylu, a lubię poznawać nowe smaki. Pachnie jak IPA, chmielem i cytrusami, może jeszcze delikatnie karmelowo – ale pierwsze skrzypce gra chmiel. Pierwszy łyk i zaskoczenie zamiast spodziewanej chmielowości czuję palone słody i lekką kawę. Dopiero po chwili wybuchła chmielowa bomba. Wrażenie niezapomniane!
Marek Puta, właściciel Piwoteki Narodowej z dumą popijał urodzinowego Black Hope’a.
Piwem, które najmniej przypadło mi do gustu była Lady Blanche. Witbier od AleBrowaru jest piwem ciekawym, dominuje w nim słód oraz posmaki pomarańczowy i kwiatowy. Zdecydowanym minusem dla tego piwa, podobno dedykowanego na letnie upały jest zbyt niskie wysycenie i intensywna, nieco „sklejająca” słodkość.
Choć Bartek cały czas zapewniał, że nie ma żadnego „wyścigu z Pintą” dla porównania musiałem spróbować również premierowego wit’a, tym razem od Pinty. Viva la Wita mimo wyższego ekstraktu zdawała się być piwem lżejszym i zdecydowanie z większą ilością bąbelków – do chłodzenia się w letnie dni idealna.
Urodziny Piwoteki Narodowej nie mogły obejść się bez tortu!
Ten nie był zwyczajny. Bitą śmietanę zastąpił ser, a w rolę „wisienki” wcielił się… pomidor. 100 LAT!

Bezpośrednio z trasy udaliśmy się do Zakładu Usług Piwnych, gdzie miała miejsce wrocławska premiera AleBrowaru.

Rosyjski De Molen? Gdy tylko zobaczyłem etykiety piw z Salden's Brewery od razu ten "klimat" skojarzył mi się w prostymi czarno-białymi naklejkami uznanego holenderskiego browaru De Molen. Sprawdźmy więc, czy "rosyjski ...
Piwny Elementarz: Czy można nie lubić ciemnego piwa? Piwo ciemne? Dziękuję, ale nie lubię ciemnego piwa! Zdarza się wam słyszeć takie teksty? A może czasami i Ty, drogi czytelniku udzielasz takiej odpowiedzi? Dziś chciałbym Cię przekonać, że ciemne piwo...
Czarny Atak Chmielu Pinta to browar, który udowodnił, że na scenie rzemieślniczej można narobić niezłego szumu nawet gdy nie płynie się głównym nurtem. Altbier, lekki lager na polskich chmielach, archaiczne fińskie Sahti...

Komentarz [1]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *