[Piast Niepasteryzowane] Jak na rodowitego Wrocławianina przystało…

Jak na rodowitego Wrocławianina przystało trzeba napić się Piasta, Piasta Niepasteryzowanego.

PIAST NIEPASTERYZOWANE
Producent: Carlsberg Polska Sp. z o.o.
Alkohol: 5,5%
Cena: 2,29 zł

Piast Niepasteryzowane to limitowana edycja piwa Piast, która dostępna jest tylko w okresie letnim. Piwo było we Wrocławiu niezłym hitem w zeszłym roku, kiedy po raz pierwszy trafiło na sklepowy półki. W stosunku do sezonu 2009 zmieniła się szata graficzna, wtedy tło etykiety było „beczkowate”, teraz nieco bardziej eleganckie, brąz jest bardzo stonowany, ładnie łączy się ze złocistymi szyszkami chmielowymi no i wrocławskim ratuszem.

No ale dość gadania o wyglądzie. Po przelaniu do szklanki moje oczy ujrzały złocisto-bursztynowi napój z bujną pianą, której na magiczne znikniecie wystarczyła minuta.

W smaku szału nie ma, może i jest trochę inne niż wersja pasteryzowana takie jakby bardziej wyraziste, przez smak do jakiego przyzwyczaiły nas koncerny w Piaście Niepasteryzowanym przebija się jakiś ciekawy aromat, trudno mi nazwać ten smak. Piwo jest trochę za mocno nagazowane, z początku dość mocno „gryzło” w gardło, ale po chwili było już trochę lepiej. Pod koniec jakby zanikł ten ciekawy smak i piwo stało się jakieś takie nijakie z wyczuwalną nutą … alkoholu.

Trzeba by jeszcze jakieś podsumowanie, może jednym zdaniem: porównywalne z niepasteryzowanym Kasztelanem czyli nic specjalnego.

Banan ponad wszystko! Co tam Panie słychać na wschodzie? Tym trochę bliższym, niż wschodni "wielki brat", rzecz jasna. Mowa o wschodnich częściach Polski czyli Zamościu. Sprawdźmy, jak bądź, co bądź restauracyjny Browar Za...
Speedway na dachu i czarne maliny czyli Beer Geek Summer 2016 Za nami pierwszy tegoroczny Beer Geek Summer. Formuła „małego” Beer Geek’a upodobniła się do tej znanej z głównej imprezy czyli płacisz raz pijesz ile chcesz. No prawie, bo piwa zagraniczne były limit...
Piwo owocowe nie musi być masakrycznie słodkie Zawsze wpadali do pubu o tej samej porze. Siadali przy swoim ulubionym stoliku, tym pod ścianą, pod zegarem. Janusz zamawiał kufel jasnego, a dla Grażyny małe, z sokiem malinowym. I dziś zajmiemy się ...

Komentarz [1]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *