[Opat Pepper Kvasničák] Piwo z pieprzem

Czego to ci Czesi nie wymyślą – można by zapytać spoglądając na półkę z Opatem Kvasnicowym (żywym). Dziś piwo pieprzowe!

OPAT PEPPER KVASNIČÁK
Producent: Pivovar Broumov
Alkohol: 5%
Opakowanie: PET 1l.

Do Warek i innych tego typu napitków w butelkach plastikowych zazwyczaj podchodzę jak „pies do jeża”, ostatnio jednak dostałem w prezencie litrową buteleczkę przywiezioną od naszych południowych sąsiadów. W Browarze Broumov piwa kvasnicove (niepasteryzowane, niefiltrowane – popularnie określane żywymi) leje się jedynie do takowych butelek. A skoro nie ma alternatywy, nie mam zamiaru wybrzydzać.

Butelka, plastikowa z zieloną zakrętką nie prezentuje się szczególne dobrze, ale nie jest też jakaś odrażająca. Na pieprzowym Opacie znalazła się biało-szaro-brązowa etykieta, na której oprócz wszelkich opisów znajduje się logo marki Opat z wizerunkiem charakterystycznego duchownego szczerze uśmiechającego się do kufla.

Piwo ma kolor złocisty, piana która je pokrywa nie jest zbyt bujna, jednak utrzymuje się na powierzchni przez kilka chwil. Opat Pepper jest mętny, jednak nie widać w nim większych farfocli, ani pieprzu. Tuż po otwarciu piwo miało średnie wysycenie, jednak dzień później (przechowywane w oryginalnej, mocno zagraconej butelce) gazu nie było prawie wcale.

Po otwarciu butelki unosi się z niej zapach niczym z młynka do pieprzu. W smaku lekko gorzkawe. Czuć, że jest to piwo, jednak dominuje intensywny posmak pieprzowy, który wzmacnia się z każdą sekundą degustacji. Posmak ten o dziwo nie ma w sobie sztuczności. Pieprz jest jakby świeżo zmielony, bardzo aromatyczny.

W przypadku tego Opata ciężko wydać jakąś sensowną opinię o piwie, trzeba to oceniać raczej w kategorii ciekawostki. Opat Pepper Kvasničák to dość ciekawy i wypijany eksperyment, jednak na co dzień chyba wolę coś mniej udziwnionego, ale „od święta” spróbować na pewno warto!

Piwo owocowe nie musi być masakrycznie słodkie Zawsze wpadali do pubu o tej samej porze. Siadali przy swoim ulubionym stoliku, tym pod ścianą, pod zegarem. Janusz zamawiał kufel jasnego, a dla Grażyny małe, z sokiem malinowym. I dziś zajmiemy się ...
Gose czyli piwa z solą Gose czyli historyczne niemieckie piwo z solą - do niedawna traktowane było jako ciężka do zdobycia ciekawostka. Dziś za sprawą Browaru Piwoteka możemy spróbować Zacnego Zalcmana, który jest krajową i...
Galaktyczne wakacje do lekkich nie należą Australijski chmiel Galaxy to jeden z moich ulubionych, daje wyraźne aromaty cytrusowe i tropikalne - w sam raz na lato. W sam raz na lato powinno być też jasne, ryżowe piwo od Pinty... Tak przyj...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *