Jak smakuje piwo domowe? Polsko-angielski Pale Ale

Angielski styl na polskich chmielach, czyż to nie idealna kompozycja na dzisiejszy wieczór? Mowa o Browarzniak Pale Ale – moim pierwszym piwie, które uwarzyłem za ścianą, w kuchni.

Data 12 sierpnia 2012 na stałe zapisze się w moich „piwnych opowieściach”, tego dnia zrobiłem krok do przodu – to właśnie wtedy przestałem być tylko konsumentem. Naszym pierwszym piwem domowym był Pale Ale wg receptury Centrum Piwowarstwa i dziś kilka słów o nim.
Sprzęt do warzenia oraz zestawy surowców na dwie pierwsze warki nabyłem we wspomnianym sklepie. Nie bawiłem się w żadne brewkity, ekstrakty itp. Jak się bawić to na całego, z zacieraniem! Pale Ale z CP nie jest stuprocentowym „Anglikiem”, w skład zestawu bowiem wchodzą słody pilzneński, monachijski i karmelowy jasny oraz polskie chmiele Lubelski i Marynka. Za fermentację tym razem odpowiadały drożdże Danstar Nottingham – Ale Yeast.

Relację z przebiegu produkcji pierwszego piwa oraz fotorelację z domowego warzenia znajdziecie we wcześniejszych wpisach. Dziś chciałbym zająć się efektem finalnym czyli piwem, które leżakuje dokładnie od 7 tygodni.

Ciężko oceniać swoje piwo, zwłaszcza to pierwsze, ale postaram się zachować obiektywizm. Wyjątkowo pozwolę sobie na odrobinę „szablonowości” i zastosuję kategorie oceny znane z forum browar.biz:
  • Kolor: Pomarańczowo-bursztynowy, mętne.
  • Piana: Biała, średnio-ofbita, redukuje się do „wianuszka”.
  • Zapach: Przede wszystkim owoce, trochę chmielu i delikatny karmel w tle.
  • Smak: Mocno goryczkowe. W tle karmel i delikatna nuta kwaskowych owoców. Po ogrzaniu robi się lekko słodkawe.
  • Wysycenie: Średnie, jak dla mnie pasujące do całości.

Podsumowując pierwsze piwo domowe wyszło całkiem nieźle. Smakowało odpowiada chyba nie tylko mi, bo domowe zapasy są już na wyczerpaniu. Co bym zmienił przy następnym warzeniu Pale Ale? Z pewnością mniej chmielu (w instrukcji z CP było napisane, że chmielu w recepturze jest dużo), wysokie nachmielenie mi nie przeszkadza, ale piwo mogłoby być ciekawsze gdyby trochę bardziej uwydatnić słodowo-karmelowe posmaki.

No i na koniec jeszcze kilka słów o oprawie graficznej. Etykiety na dużą butelkę przygotowała dla mnie firma Bottlabel. Otrzymałem propozycję przetestowania sklepu z której oczywiście skorzystałem. Etykiety są dobrej jakości, na śliskim papierze, który w przeciwieństwie to etykiet z małej butelki (sam drukowałem) nie rozmaka się. Zdecydowanym minusem Bottlabel’a jest mocno ograniczona baza wzorów, właściwie możemy wybierać tylko z kilku szablonów, z których część jest podobna do etykiet popularnych marek.

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *