[Dziki Dzik] Portery bałtyckie nie tylko z browarów regionalnych

Porter bałtycki z browaru rzemieślniczego to na polskim rynku rzadki widok. „Piwowarski skarb Polski” to raczej domena browarów średnich, a maluchy chętniej wybierają nieco bardziej hipsterską opcję czyli RIS-y. Z innego założenia wyszedł Adam z Łąkomina, który w swojej rzemieślniczej piwnicy postanowił uwarzyć klasyk polskiego piwowarstwa.

Już po moim powrocie z Łąkomina okazało się, że Dziki Dzik, którego miałem okazję spróbować zdobył brązowy medal w konkursie Ibeerian Awards 2017. Sprawdźmy czy jest to nagroda zasłużona.

DZIKI DZIK
Styl:
Porter bałtycki
Browar: Pałacyk Łąkomin
Ekstrakt: 21%
Alkohol: 9,1%
Goryczka: ok. 21 IBU

Tu nazwa nie do końca współgra z piwem, bo Dzik nie jest dziki, a raczej harmonijny. Próżno też szukać nut pochodzących od dzikich drożdży.

Z wyglądu jest to rasowy porter – ciemny, z bardzo ładną beżową pianą, która po jakimś czasie opada do półcentymetrowego kożuszka, który towarzyszy praktycznie do końca degustacji.

W aromacie dominuje gorzka czekolada. Przez moment wydawało mi się, że czuję nuty słodowe i chlebowe. W smaku mocno palone, nawet jak na porter i dosyć wytrawne. Słodycz niezbyt intensywna. Podobnie jak w aromacie obecne są nuty gorzkiej czekolady. Goryczka raczej niska, odpowiednia do stylu.

Dziki Dzik dzięki wyrazistej paloności to piwo z pogranicza porteru i stoutu (takiego dolnej fermentacji – niby to niezgodne z wyspiarską tradycją, ale niektórzy stosują taki zabieg i to z powodzeniem). Kompozycja ciekawa i potwierdzająca tezę, że porter bałtycki nie jest stylem zarezerwowanym jedynie dla browarów średniej wielkości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *